Korzenie i kamienie są tym, z czego składa się polski las. Da się je omijać przez pierwsze dwa wyjazdy — potem trzeba nauczyć się je przejeżdżać.
Zasada podstawowa: kąt
Najeżdżaj możliwie prostopadle do przeszkody. Korzeń przejechany pod ostrym kątem działa jak szyna: przednie koło ześlizguje się wzdłuż niego i wyjeżdża spod Ciebie.
Jeśli nie da się najechać prostopadle, lepiej zatrzymać się i przestawić motocykl niż próbować na skos.
Odciążenie przedniego koła
Przed przeszkodą przenieś ciężar do tyłu i lekko otwórz manetkę. Przednie koło staje się lżejsze i przetacza się przez korzeń zamiast w niego uderzać.
To nie jest pełne uniesienie koła — to zmniejszenie nacisku o tyle, żeby zawieszenie zrobiło resztę.
Manetka: płynnie, nie szarpanie
W elektryku jest to szczególnie ważne, bo moment pojawia się natychmiast. Gwałtowne otwarcie na korzeniu to poślizg tylnego koła w bok.
Stałe, lekkie otwarcie przez całą przeszkodę daje lepszy efekt niż impuls.
Kamienie: linia zamiast siły
Na kamienistym odcinku wybierz linię i trzymaj się jej. Ciągłe korygowanie kursu kończy się zablokowaniem koła między dwoma kamieniami.
Utrzymuj stałą, niewielką prędkość. Zbyt wolno oznacza utratę pędu i przewrócenie, zbyt szybko — mocne uderzenia w zawieszenie i ryzyko przebicia dętki.
Ciśnienie w oponach
Na korzeniach niższe ciśnienie wyraźnie pomaga — opona dopasowuje się do kształtu przeszkody. Na ostrych kamieniach jednak zwiększa ryzyko przebicia przez zgniecenie dętki.
To jest realny kompromis i warto go świadomie wybrać przed wyjazdem, zależnie od tego, czego spodziewasz się na trasie.
Mokry korzeń
Traktuj jak lód. Nie hamuj, nie przyspieszaj, nie skręcaj — przejeżdżaj prosto, z luźnymi rękami i ciężarem lekko do tyłu. Każdy gwałtowny ruch kończy się poślizgiem.
Pozycja
Stojąca, zawsze. Kolana ugięte, łokcie uniesione, luźny chwyt. Rozpisujemy to we wpisie o jeździe na stojąco.
Jak ćwiczyć
Znajdź jeden korzeń na płaskim i przejedź przez niego dwadzieścia razy — wolno, prostopadle, z odciążonym przodem. Potem pod lekkim kątem. Potem szybciej.
To najnudniejsze ćwiczenie w całym enduro i jedno z najbardziej opłacalnych.