Wersja L1e kosztuje więcej niż terenowa i jest wolniejsza. Mimo to sprzedaje się lepiej — bo kupujesz w niej coś, czego nie da się dokupić później: prawo do legalnej jazdy po drodze publicznej.
Co to jest kategoria L1e
L1e to europejska kategoria homologacyjna odpowiadająca temu, co w polskim prawie nazywamy motorowerem. Definiują ją dwa parametry: prędkość konstrukcyjna do 45 km/h i moc silnika do 4 kW mocy znamionowej. Moc chwilowa może być wyższa — i w Light Bee jest — ale prędkość maksymalna jest twardo ograniczona.
Homologacja nadawana jest fabrycznie konkretnej wersji pojazdu. To dlatego ta sama nazwa modelu w wersji X nie podlega rejestracji, mimo że wygląda niemal identycznie.
Co robisz po zakupie
Rejestracja wygląda tak samo jak przy każdym innym pojeździe. Idziesz do wydziału komunikacji z fakturą i świadectwem zgodności WE, składasz wniosek, płacisz opłatę rejestracyjną i odbierasz dowód rejestracyjny oraz tablicę. Nie ma badania technicznego przy fabrycznie nowym pojeździe z ważnym COC.
Przed pierwszym wyjazdem musisz mieć wykupione OC. Ubezpieczenie motoroweru jest tanie — to jedna z niewielu rzeczy w tym hobby, które kosztują mniej, niż się ludzie spodziewają.
Uprawnienia
Kategoria AM wystarcza i można ją zrobić od czternastego roku życia. Jeżeli masz prawo jazdy kategorii B, jesteś uprawniony automatycznie — nie potrzebujesz żadnego dodatkowego dokumentu ani wpisu.
Kask jest obowiązkowy. To nie jest zalecenie, tylko przepis.
Czego L1e Ci nie daje
Nie daje prawa wjazdu wszędzie. Jazda po lesie państwowym poza drogami publicznymi jest zabroniona niezależnie od tego, czy masz tablicę rejestracyjną. Homologacja reguluje drogi publiczne, nie teren.
Nie daje też większej mocy. Wersja L1e jest, z definicji, wolniejsza od terenowej. Jeżeli zależy Ci na osiągach i nie zamierzasz jeździć po drodze, płacisz więcej za coś, czego nie wykorzystasz.
Najczęstszy błąd
Kupno wersji terenowej z zamiarem „załatwienia rejestracji później”. Nie ma takiej ścieżki. Homologacja jest cechą wersji, nie dokumentem do wyrobienia, i żaden rzeczoznawca tego nie obejdzie. Ten błąd kosztuje tyle, ile różnica między ceną zakupu a ceną odsprzedaży na rynku wtórnym.
Czy warto dopłacić
Jeśli choć raz w miesiącu chcesz przejechać kilometr po asfalcie, żeby dojechać do terenu — tak, i to bez wahania. Bez homologacji ten kilometr jest wykroczeniem, a w razie kolizji rozmawiasz z ubezpieczycielem drugiej strony bez żadnej ochrony. Jeśli wozisz motocykl na przyczepce prosto na tor — nie, wybierz wersję terenową i wydaj różnicę na zawieszenie.